sobota, 18 października 2014

Konwencje wyborcze czyli wojna i pokój

Nie jestem aktywnie związana z polityką, nie mam na swoim koncie dokonań w tym zakresie. Polityka nie jest dla mnie głównym celem działań, stawiam na profesjonalizm, wiedzę i umiejętności, kreatywne pomysły, wprowadzanie pozytywnych zmian dla miasta. Polityka w tym wszystkim to dla mnie temat poboczny.  Dlatego też wzięcie udziału w konwencji wyborczej Prezydent Hanny Zdanowskiej było dla mnie interesującym doświadczeniem. Moimi spostrzeżeniami chciałabym tutaj się z Państwem podzielić. 
Co ciekawe, w tym samym dniu odbyła się konwencja wyborcza PiS, na której przedstawiono kontrkandydatkę Hanny Zdanowskiej – Joannę Kopcińską, popieraną przez Prawo i Sprawiedliwość. To wydarzenie znam tylko z przekazów medialnych, ale były one na tyle obszerne, że można z łatwością dostrzec pewne różnice, a co za tym idzie wyciągnąć wnioski.

Po pierwsze: Konwencja Hanny Zdanowskiej, mimo, że wszyscy wiemy, że jest kandydatem PO, nie była spotkaniem politycznym. Oczywiście pojawiło się na niej wielu polityków z pierwszych stron gazet, ale nie zabierali oni głosu, popierając swojego kandydata. Pojawili się natomiast eksperci, profesjonaliści, osoby nie związane z polityką, które obiektywnie wypowiadali się o tej kandydaturze. Byli to Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów Polskich, Rafał Dudkiewicz – prezydent Wrocławia, Piotr Pustelnik – himalaista czy Michał Urbaniak – jazzman. Byli też przedstawiciele nauki oraz przedsiębiorcy. Dla mnie osobiście taki przekaz jest bardziej obiektywny i wiarygodny niż taki, w którym kandydata partii popierają partyjni koledzy. A taką właśnie formę przybrała konwencja, na której prezentowała się Joanna Kopcińska. Jako kandydat niezależny powinna otaczać się niezależnymi ekspertami, tymczasem, konwencja głównie składała się z podziękowań dla przywódców PiS i wystąpień przedstawicieli tej partii.

Po drugie: Język kandydatek. Hanna Zdanowska w sposób zwięzły przedstawiła swój program, podsumowała dokonania kończącej się już kadencji, nie można było tu doszukać się agresji, czy też krytyki jakiekolwiek jej kontrkandydata. Nie padło ani jedno negatywne słowo, które negowałoby dokonania jej rywali o fotel prezydenta Łodzi. Natomiast wystąpienie Joanny Kopcińskiej i jej gości to długa i zacięta krytyka Hanny Zdanowskiej. Czy takim językiem muszą posługiwać się politycy?! Czy to jest sposób na sukces?! Według mnie, absolutnie nie. Wyborcy nie są bezmyślnymi istotami, potrafią sami oceniać. Konwencja wyborcza powinna dotyczyć przedstawienia kandydata, a nie oczerniania innego.

Po trzecie: Elementy wizualne. Podczas konwencji Hanny Zdanowskiej nie zauważyłam logo PO, były za to pięknie wydrukowane hasła wyborcze: „Kocham Łódź” i „Zmieniam Łódź”. Obecna prezydent przemawiała na tle herbu naszego miasta, pokazała, że chce być prezydentem dla wszystkich mieszkańców Łodzi, a nie tylko dla tych, którzy popierają Platformę Obywatelską. Podczas konwencji Joanny Kopcińskiej logo PiS-u jest wszędzie, kandydatka występuje na tle planszy, na której widnieje znak towarowy tej partii, również widoczny jest on na materiałach reklamowych, które zostały rozdane jej zwolennikom. Czy w takim razie możemy tu mówić o kandydacie niezależnym?


To  porównanie, to oczywiście moje zdanie, moja ocena, na podstawie tego co widziałam, jednak myślę, że obiektywna, bo poparta konkretnymi przykładami. 
Poniżej dwa linki, w których TV Toya przedstawia krótkie relacje z tych wydarzeń. Ocena należy do Państwa:
Konwencja Hanny Zdanowskiej:
http://tvtoya.pl/news/show/8497
Konwencja PiS:
http://tvtoya.pl/news/show/8498

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz