Nie jestem aktywnie związana
z polityką, nie mam na swoim koncie dokonań w tym zakresie. Polityka nie jest
dla mnie głównym celem działań, stawiam na profesjonalizm, wiedzę i
umiejętności, kreatywne pomysły, wprowadzanie pozytywnych zmian dla miasta.
Polityka w tym wszystkim to dla mnie temat poboczny. Dlatego też wzięcie udziału w konwencji
wyborczej Prezydent Hanny Zdanowskiej było dla mnie interesującym doświadczeniem.
Moimi spostrzeżeniami chciałabym tutaj się z Państwem podzielić.
Co ciekawe, w
tym samym dniu odbyła się konwencja wyborcza PiS, na której przedstawiono kontrkandydatkę Hanny Zdanowskiej –
Joannę Kopcińską, popieraną przez Prawo i Sprawiedliwość. To wydarzenie znam tylko z przekazów
medialnych, ale były one na tyle obszerne, że można z łatwością dostrzec pewne
różnice, a co za tym idzie wyciągnąć wnioski.
Po pierwsze: Konwencja Hanny
Zdanowskiej, mimo, że wszyscy wiemy, że jest kandydatem PO, nie była spotkaniem
politycznym. Oczywiście pojawiło się na niej wielu polityków z pierwszych stron
gazet, ale nie zabierali oni głosu, popierając swojego kandydata. Pojawili się
natomiast eksperci, profesjonaliści, osoby nie związane z polityką, które
obiektywnie wypowiadali się o tej kandydaturze. Byli to Ryszard Petru, przewodniczący Towarzystwa Ekonomistów
Polskich, Rafał Dudkiewicz – prezydent Wrocławia, Piotr Pustelnik –
himalaista czy Michał Urbaniak – jazzman. Byli też przedstawiciele nauki oraz
przedsiębiorcy. Dla mnie osobiście taki przekaz jest bardziej obiektywny i
wiarygodny niż taki, w którym kandydata partii popierają partyjni koledzy. A
taką właśnie formę przybrała konwencja, na której prezentowała się Joanna Kopcińska. Jako kandydat
niezależny powinna otaczać się niezależnymi ekspertami, tymczasem, konwencja
głównie składała się z podziękowań dla przywódców PiS i wystąpień przedstawicieli
tej partii.
Po drugie: Język kandydatek. Hanna Zdanowska w sposób zwięzły
przedstawiła swój program, podsumowała dokonania kończącej się już kadencji,
nie można było tu doszukać się agresji, czy też krytyki jakiekolwiek jej
kontrkandydata. Nie padło ani jedno negatywne słowo, które negowałoby dokonania
jej rywali o fotel prezydenta Łodzi. Natomiast wystąpienie Joanny Kopcińskiej i
jej gości to długa i zacięta krytyka Hanny Zdanowskiej. Czy takim językiem
muszą posługiwać się politycy?! Czy to jest sposób na sukces?! Według mnie,
absolutnie nie. Wyborcy nie są bezmyślnymi istotami, potrafią sami oceniać.
Konwencja wyborcza powinna dotyczyć przedstawienia kandydata, a nie oczerniania
innego.
Po trzecie: Elementy wizualne. Podczas konwencji Hanny Zdanowskiej nie
zauważyłam logo PO, były za to pięknie wydrukowane hasła wyborcze: „Kocham Łódź”
i „Zmieniam Łódź”. Obecna prezydent przemawiała na tle herbu naszego miasta, pokazała,
że chce być prezydentem dla wszystkich mieszkańców Łodzi, a nie tylko dla tych,
którzy popierają Platformę Obywatelską. Podczas konwencji Joanny Kopcińskiej
logo PiS-u jest wszędzie, kandydatka występuje na tle planszy, na której
widnieje znak towarowy tej partii, również widoczny jest on na materiałach reklamowych,
które zostały rozdane jej zwolennikom. Czy w takim razie możemy tu mówić o
kandydacie niezależnym?
To porównanie, to oczywiście moje zdanie, moja ocena, na
podstawie tego co widziałam, jednak myślę, że obiektywna, bo poparta konkretnymi
przykładami.
Poniżej dwa linki, w których TV Toya przedstawia krótkie relacje z tych wydarzeń. Ocena należy do Państwa:
Konwencja Hanny Zdanowskiej:
http://tvtoya.pl/news/show/8497
Konwencja PiS:
http://tvtoya.pl/news/show/8498
Poniżej dwa linki, w których TV Toya przedstawia krótkie relacje z tych wydarzeń. Ocena należy do Państwa:
Konwencja Hanny Zdanowskiej:
http://tvtoya.pl/news/show/8497
Konwencja PiS:
http://tvtoya.pl/news/show/8498
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz